EnteringFathering #5: Brak wsparcia

Tematem kolejnego wpisu z serii EnteringFatheringpoświęconej przeżyciom mężczyzn, którzy zostali ojcami, jest doświadczany przez nich brak wsparcia ze strony otoczenia. Bazując na przeglądzie ponad dwudziestu badań, w których udział wzięli świeżo upieczeni ojcowie, można wskazać na kilka aspektów związanych z poczuciem braku wsparcia. Jeden dotyczy relacji ze znajomymi (także w pracy). Drugi wrażenia, że dostępne formy wsparcia (w tym instytucjonalne) są niedostosowane do potrzeb ojców. Trzeci natomiast, poczucia niezrozumienia ich męskiej perspektywy przez profesjonalistów (przede wszystkim personel medyczny, ale też edukatorzy, osoby prowadzące zajęcia dla rodziców itp.). Pokazuje to kierunki potencjalnych zmian, które mogłyby przyczynić się do lepszej adaptacji mężczyzn do ojcostwa.

Brak zrozumienia wśród znajomych

Wielu mężczyzn doświadcza w okresie tranzycji do ojcostwa braku zrozumienia ze strony swoich kolegów (mężczyzn) i współpracowników, którzy nie mają dzieci. Niezrozumienie to dotyczy przede wszystkim wyzwań, z jakimi mierzy się młody tata i doświadczanego poczucia obciążenia. Znajomi nie są w stanie zapewnić wsparcia emocjonalnego, jakiego młodzi ojcowie by potrzebowali. Zdarza się, że negują lub banalizują doświadczane przez tych ojców trudności.

Mężczyźni, którzy zostają ojcami mają nierzadko poczucie, że wśród kobiet tematy dotyczące życia rodzinnego i rodzicielstwa częściej pojawiają się w rozmowach i że ich partnerce łatwiej znaleźć zrozumienie wśród koleżanek niż jemu wśród kolegów. Może się to wiązać z pewnym poczuciem zazdrości, ale może też motywować do szukania takiej sieci wsparcia (także w internecie), czy też inicjowania jakichś ojcowskich spotkań. Pokazuje to, że młodzi ojcowie mają często potrzebę dzielenia się swoimi nowymi doświadczeniami w różnych miejscach, jednak nie zawsze mogą ją zaspokoić. Można spodziewać się, że zachodzące zmiany (np. rosnące zaangażowanie ojców, nowe wzorce męskości, promowanie przez firmy dzielenia się urlopem rodzicielskim itp.) powinny sprzyjać temu, żeby także wśród męskich znajomych młodym ojcom łatwiej było znaleźć zrozumienie i wsparcie.

Trudnym doświadczeniem dla mężczyzn zostających ojcami jest też poczucie wypadnięcia z kręgu znajomych. Wynika to z kilku rzeczy. Po pierwsze, okres ciąży i pierwsze tygodnie po porodzie to czas wielu spraw do załatwienia przez co po prostu mieli oni mniejsze możliwości udziału w różnych spotkaniach i podtrzymywania więzi społecznych. Po drugie, w związku z ciążą i pojawieniem się dziecka nie wszystkie formy spędzania czasu ze znajomymi stały się dla nich możliwe. Czasem mężczyźni wspominali o nadziei, że zmieni się to w momencie, w którym znajomi też będą mieć dzieci. Widać zatem, jak istotne jest posiadanie w kręgu znajomych osób będących na podobnym etapie życia, mających zbliżone doświadczenia. Ale myślę też, że dążenie do podtrzymania (w możliwych formach) znajomości z osobami niebędącymi rodzicami także może być dla młodych ojców cenne i warto o to dbać. Tym bardziej, jeśli są to jakieś ważne dla nich relacje.

Przy tej okazji młodzi ojcowie wspominali także o poczuciu, że taki stan rzeczy częściowo wydaje im się zakorzeniony w funkcjonującym systemie, że społeczeństwo i rządzący nie uważają ich za równoprawnych rodziców, nie zawsze dostrzegają ich znaczenie. A co za tym idzie, mniej uwagi zwraca się na ich doświadczenia. W tym kontekście bardzo istotne są zmiany w systemie urlopów rodzicielskich (np. przypisanie ich do obojga rodziców a nie tylko do matki, promowanie dzielenia się nimi a także zwiększanie świadomości społecznej dotyczącej roli ojca w rozwoju dziecka).

Na marginesie tych wyników dodam, że dla mnie bardzo istotne było i jest posiadanie wśród moich kolegów i przyjaciół młodych ojców, z którymi mogę obgadać różne rzeczy, uzyskać cenne, praktyczne wskazówki a także podzielić się różnymi doświadczeniami. I dać im przestrzeń na to samo. To bardzo cenne.

Brak wsparcia dostosowanego do potrzeb młodych ojców

Oprócz wsparcia nieformalnego, którego źródłem mogą być znajomi, młodzi ojcowie dużo uwagi poświęcają kwestii wsparcia, które chcieliby otrzymać od różnych profesjonalistów – lekarzy, położnych, psychologów, edukatorów, osób prowadzących zajęcia w szkole rodzenia itp. Doświadczeniem podkreślanym przez wielu z nich jest to, że dla tych osób ojcowie nie mają wielkiego znaczenia, są „niewidoczni”, mniej istotni od mam. Wiele propozycji czy też treści jest formułowanych stricte w kierunku kobiet, z pominięciem mężczyzn. Dotyczy to także różnych publikacji, poradników, czy materiałów w internecie. Źródłem frustracji wielu młodych ojców jest to, że są one pisane „pod kobiety” a niewiele jest treści uwzględniających perspektywę ojców, ich doświadczenia, obawy, trudności i nadzieje. Wszystko to koresponduje z tym, o czym już kiedyś pisałem, wskazując na niedostępność edukacji okołoporodowej dla mężczyzn. Widać zatem, jak duże znaczenie ma to, by była ona dostosowana do ich potrzeb. Wtedy może skutecznie spełniać swoją funkcję i wspierać mężczyzn w adaptacji do ojcostwa.

Ten brak sprofilowanych informacji dotyka ojców szczególnie mocno w kontekście przygotowania do porodu, w którym chcieliby wziąć udział, ale nie wiedzą ani na co się przygotować, ani jak to zrobić. Jest to czynnik potęgujący ich obawy oraz utrudniający im zaangażowanie się w proces przygotowania do tego ważnego momentu. Pokazuje to, że bardzo pożyteczne mogłyby być zajęcia dedykowane ojcom, w ramach których mogliby oni przygotować się do porodu, omówić różne wątpliwości, dowiedzieć się o tym, jak poród przebiega, w jaki sposób mogą wspierać partnerkę itp. Przy okazji zachęcam do zerknięcia na opracowane przeze mnie wskazówki dla mężczyzn o tym, jak przygotować się do porodu rodzinnego.

Młodzi ojcowie często skarżą się na ubogą ofertę grup i spotkań dedykowanych ojcom i skupionych na ich potrzebach. Dotyczy to m.in. różnego rodzaju grup wsparcia, gdzie mogliby w gronie innych mężczyzn dzielić się swoimi doświadczeniami, uzyskać potrzebne dla nich wsparcie emocjonalne oraz zaczerpnąć z wiedzy i umiejętności innych. Widać zatem, jak duża jest potrzeba tworzenia takiej oferty. Warto, żeby było to uwzględniane także w różnego rodzaju programach profilaktycznych, czy konkursach na dofinansowanie działań dedykowanych młodym rodzicom.

Brak uznania i zaangażowania ze strony personelu medycznego

Wspomniane powyżej poczucia bycia uznawanym za „mniej znaczącego rodzica” było dla młodych ojców szczególnie dojmujące w kontekście relacji z różnego rodzaju personelem medycznym (w niektórych krajach jest to powiązane z czymś, co u nas nazwalibyśmy szkołą rodzenia). Mężczyźni nierzadko czują się w tych kontaktach ignorowani, traktowani „z góry” lub z mniejszą atencją. Podkreślają, że muszą wykazać się dużą determinacją, żeby uzyskać informacje czy wsparcie porównywalne do tych, które otrzymuje partnerka. Myślę, że taki stan rzeczy jest poniekąd przyczyną tego, że personel medyczny skarży się z kolei na to, że czasami ojcowie bywają nieprzyjemni albo zbyt bojowo nastawieni, gdy przychodzą coś załatwić ze swoją partnerką. Często mają oni po prostu doświadczenie, że inaczej się nie da.

Opisane powyżej wykluczenie ojców często przejawia się na przykład tym, że personel medyczny zupełnie nie zwraca się do mężczyzn. Czasem, zgodnie z opisami ojców, zakrawa to o zwykły brak kultury osobistej, nieprzywitanie się, ignorowanie pytań, unikanie kontaktu wzrokowego, kierowanie wszystkich wypowiedzi do kobiety. Na wielu poziomach są to komunikaty pokazujące ojcom, że są mniej istotni, że to „nie ich miejsce”. Niektórzy ojcowie opisują to w odniesieniu do pewnej dezorientacji, że z jednej strony oczekuje się od nich zaangażowania w rodzicielstwo, a z drugiej w tak różny sposób wyklucza się ich z niego.

Szczególnie istotnym momentem dla mężczyzn jest w tym kontekście poród. Bardzo doceniają oni takie zachowania personelu, który pozwalają im się adekwatnie zaangażować (np. udzielanie informacji, podpowiadanie, w jaki sposób ulżyć partnerce albo zachęta do pomocy w jakimś aspekcie [np. aktywnych pozycjach porodowych]). Takie sytuacje pomagają mężczyznom czuć się potrzebnymi i zwiększają ich motywację do zaangażowania. A także po prostu przyczyniają się do tego, że poród zapamiętują jako pozytywne i budujące doświadczenie. Niestety wielu ojców wspomina o tym, że częściej czują się ignorowani i ich obecność jest co najwyżej akceptowana, choć nierzadko nie bez okazania jakiejś dezaprobaty, czy obawy, że będą „przeszkadzać”.

Podsumowując, mężczyźni wchodzący w rolę ojca często doświadczają braku wsparcia ze strony znajomych a także różnego rodzaju osób zaangażowanych w edukację i opiekę okołoporodową. Przekłada się to negatywnie nie tylko na ich samopoczucie, ale też utrudnia im zaadaptowanie się do nowej sytuacji i odegranie takiej roli, jak by chcieli – w kontekście wsparcia partnerki, zaangażowania się w opiekę nad dzieckiem i jego wychowanie. Widać zatem, jak istotne jest aby uwzględniać ojców w różnych podejmowanych działaniach edukacyjnych (choćby w szkołach rodzenia), traktować ich podmiotowo i udzielać różnego rodzaju wsparcia. Dzięki temu oni sami mogą adekwatniej wspierać swoje partnerki i dziecko.

Nie chcesz przegapić nowych wpisów?
Zapisz się i bądź na bieżąco!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: